Ostatnia aktualizacja 30.03.2026

Dlaczego warto robić kopie zapasowe?

Pewna znajoma miała laptop (był wiekowy, z znamieniem czasu - ponad 10 lat). Na tym laptopie dziewczyna miała wszystko - zdjęcia prywatne, jakieś inne ważne dokumenty … Któregoś dnia, dysk w tym latopie po prostu padł. 1 Niezależnie od dobrych chęci nie byłem w stanie nic z tym zrobić - BIOS nie czytał dysku w konsekwencji nawet znając techniki odzyskiwania danych … miałem związane ręce - i był to przypadek “do specjalisty”.

Dyski HDD mają w sobie wiele mechanicznych i delikatnych części które łatwo uszkodzić. A jakby było tego mało, nie można ich otwierać w niesterylnych warunkach… Ale lekcja była.

Inny przypadek z życia jako przykład?

Pamiętam jak pracowałem nad skryptem automatyzującym (nie pamiętam którym - może to był prosty skrypt do backupów który kompresował i szyfrował, nieważne … ). Któregoś dnia przez własną głupotę i nieuwagę skasowałem ten skrypt. Straciłem tydzień pracy nad tym skryptem - myślicie, że chciało mi się go pisać drugi raz od nowa? Nie.

Co prawda “trochę” byłem zły… ale kiedy emocje opadły postanowiłem, że zwyczajnie poszukam jakiegoś programu do odzyskiwania danych - i taki znalazłem. Był to TestDisk albo PhotoRec.

Niestety odzyskane pliki (a była ich cała masa) nie miały nazwy pliku tylko jakieś losowe ciągi znaków. Pamiętam, że użyłem “find” by znaleźć skrypt po rozszerzeniu. Akurat ta historia skończyła się dobrze choć czas który straciłem - nikt mi nie zwróci … ale uratowałem tydzień mojej pracy.

Kiedyś myślałem, że jeśli usuniesz coś na Linux - to możesz się z plikami pożegnać. Na moje szczęście - myliłem się :) Chwała informatykom śledczym i ich technikom. Nie wiem co bym zrobił gdybym miał zaszyfrowany dysk…

Ogólnie wniosek z tych dwóch historii jest prosty - rób kopie zapasowe chyba, że masz podejście podobne jak z kwestią prywatności… “nie mam nic do ukrycia”, a do stracenia coś masz? Jeśli nie, to chyba nie widzisz wartości w swojej pracy.

  • Windows w wersji pro ma narzędzia do kopii zapasowych (home nie sprawdzałem).
  • Na Apple Mac’s mamy “Time machine” (Na Linux jest podobny “time shift”) …

Jeśli chodzi o pozostałe i inne opcje … kto jak uważa, ale ja w chmurze wolę nie trzymać rzeczy na “goło” i uważam to za głupotę. Taki dowód wprost : https://www.ghacks.net/2023/05/16/microsofts-cloud-services-are-scanning-password-protected-zip-archives/

Generalnie, albo szyfrujesz dobrze - albo ktoś to sprawdzi. Ktoś pomyśli, że “a to tylko malware skanowali” - a co jak skanują całą resztę? No ja frajerem nie jestem.

Btw. “passkeys” to kolejny debilizm 2, i lepiej używać ZEWNĘTRZNEGO klucza bezpieczeństwa np. yubikey z którego nie da się wyciągnąć sekretu. “passkeys” nie działają tak samo. To jest ogromna różnica. Z perspektywy opsec (Operations Security), fizyczny klucz (np. yubikey) działający jako Hardware-bound Credential jest bezpieczniejszy, ponieważ sekret nigdy nie opuszcza układu scalonego (warto mieć dwa klucze skonfigurowane 1:1 tak samo). Jedyny niuans to mieć maszynę “air-gapped”, i na niej robić takie operacje… bo na windowsie to jak z dziurawym parasolem ;)

Mając yubikey, jeśli zabezpieczasz np. ssh, to trzymanie klucza prywatnego po za kluczem hardwarowym jest słabe. Można priv key trzymać w pamięci yubiKey, co umożliwia logowanie z dowolnej maszyny bez kopiowania plików klucza. Nasz key jest w relatywnie “bezpiecznym” miejscu, zamiast walać się po serwerach i jedynie zwiększać ryzyko.

https://ilanjoselevich.com/blog/using-ssh-resident-keys-with-a-yubikey-5/


Notatki

Serwer na lokalne backupy - jako projekt

Ogólnie po za urządzeniami biurowymi, pojawiła się we mnie potrzeba posiadania “magazynu” na dane.

Jasne, jest jakiś google drive - ale co mi po 2 TB? 2 TB dzisiaj to nic jeżeli np. chcesz robić video, albo cokolwiek - musisz to gdzieś trzymać. Co jeśli będzie potrzeba żeby do jakiegoś projektu wrócić? co jeśli coś mi się stanie z komputerem i stracę coś nad czym x czasu pracowałem? Trzeba mieć podstawę.

Przeciętnemu człowiekowi “taniej” to kupić nie duży NAS zamiast serwera (raczej przeciętny John Doe nie zrobi tego dobrze - biorąc pod uwagę, że to jeszcze musi być pozabezpieczane etc.).

Generalnie pomysł i strategia jest prosta.

  1. lokalny serwer na backup i dane (i TYLKO to)
  2. skompresowane i zaszyfrowane kopie mogę ewentualnie wrzucić do chmury jako “w razie wu” - tylko potrzebne, gdyby coś się stało z lokalnym serwerem i będzie potrzeba by taki serwer znowu postawić na nogi (wszystko może paść … łącznie z ram)
  3. o punkcie trzecim nawet nie myślałem. Generalnie … znalezienie sposobu “migracji”, ew. “co gdyby jutro mi padła maszyna” byłoby lepszym sposobem na spędzenie czasu niż martwienie się o miejsce na 3 kopię… kopii.

Po co i dlaczego?

Brnięcie w to ma dwie zalety i obie są bardzo pragmatyczne:

  1. Pokazuję umiejętności
  2. Uczę się czegoś co jest pożyteczne dla mnie

Wracając myślą do “architektury informacji” - de facto, nie spodziewam się na studiach filologicznych twardo technicznych zagadnień po za aplikacjami www. Ale istnieje przedmiot, na którym jest archiwizacja zbiorów cyfrowych. Trochę wstydem byłoby nie umieć archiwizować własnych danych i dokumentów … jak śmiałbym później dbać o zbiory innych jeśli nawet nie umiem zadbać o swoje archiwa i zbiory?

Stack (wybory)

Plan projektu

Serwer lokalny na dane, backupy:

  1. ZFS:
  • datasety pod różne typy danych
  • compression=lz4
  • atime=off
  1. NFS:
  • NFSv4 (albo v3)
  • spójne UID/GID
  • sync=standard
  • mount NFS brak kombinowania jeśli mam wszystko na FreeBSD

ZFS

ZFS dzięki sumom kontrolnym (checksumming) i mechanizmowi Copy-on-Write (CoW) skutecznie mityguje zjawisko bit rot (cichej degradacji danych). Legendy mówią, że niby sam ZFS “wystarcza” i niby “nie trzeba pamięci typu ECC” - why not both? :)

FreeBSD jest “obywatelem pierwszej kategorii” (native support). W mojej skromnej opinii, wspomniany file system jest świetny do ochrony danych. Jeden z najlepszych fs jakie może mieć szanujący się admin.

30.03.2026 04:55

Ogólnie to nawet nie będzie potrzeby by zgłębiać samby. NFS będzie dobry - i tak wszystko planuję przerzucić na FreeBSD i porzucić gierki komputerowe. Ja mam swoje gry w technologii.

Samba, NTFS

Wczoraj tj. 29.03, na szybko postawiłem usługę “Samba”. Nie jest to porządnie zrobione, i póki co mam to w osobnej sieci gdzie urządzenia mają “wywalone z bebechów (kernela)” wsparcie do wifi. W warunkach domowych i sieci lokalnej to mam nadzieję wystarczające na moment. Jak skończę robić porządki z danymi, powywalam pliki i katalogi których nie potrzebuję - następnym razem zrobię to inaczej z NTFS (lub cokowiek co FreeBSD oferuje do współdzielenia zasobów lokalnie). Nie wiem czy samba to dobry wybór.

Zmagania z devfs na FreeBSD i testy

Na FreeBSD miałem małą “gimnastykę” z uprawnieniami i grupami. Usługę samby stawiałem “na yolo” z podstawowymi zabezpieczeniami - ale po drodze były gorsze problemy niż samo postawienie usługi (to nawet małpa potrafi).

devfs muszę udokumentować ponieważ nie było to czysto rozegrane (miałem kilka podejść w tym kilka niepotrzebnych instalacji). Ostatecznie lklfuse zadziałał świetnie. 3

Raczej nie zostawię serwera lokalnego w takim stanie gdzie mam pomieszane wszystko w konfiguracjach, nie jestem pewien w 100% czy jest to zrobione dobrze.

Po ogarnięciu rzeczy, po kilku próbach - zrobi się lepiej.

Co po serwerze lokalnym?

  • Skrypt który automatyzuje mi kompresję, szyfrowanie i przesył na lokalny serwer ENG - zanim wrzucisz plik do cloud
  • Własny VPN by móc relatywnie bezpiecznie łączyć się na odległość. Lub cokolwiek żeby mieć “konkretne” zasoby na wyciągnięcie ręki.

Footnotes

  1. Ufając doświadczeniu i wiedzy L. Torvaldsa - najbardziej nieprzewidywalna pod tym kątem jest pamięć RAM. Źródło z timestampem: https://youtu.be/mfv0V1SxbNA?si=YBdYjkt3l7kJ2KoX&t=488 Mądrych ludzi zawsze warto posłuchać.

  2. Passkeys (w domyślnej implementacji Apple/Google) to tzw. Syncable FIDO Credentials – klucze prywatne są synchronizowane w chmurze producenta.

  3. Myślę, że skoro i tak uczę się stawiać serwer na FreeBSD i tam zabezpieczać i sanboxować rzeczy… w sumie dlaczego nie NFS? Na Linux firewall jest … TOPORNY. Nie wiem, pf jest prosty i zrozumiały … a jak patrzę na iptables to żyć mi się odechciewa …